+48 696 513 050, +48 694 650 192 office@rivigo.eu

Artykuł Piotra Barejki na wp.pl wiadomości (06.04.2018)

 link do artykułu na wp.pl


Prezes ogłosił, że ministrowie premie oddadzą, posłowie będą zarabiać mniej, ale Daria Domaradzka-Guzik wyczytała znacznie więcej.

– Widziałam człowieka sfrustrowanego i smutnego – mówi Wirtualnej Polsce ekspertka w zakresie komunikacji niewerbalnej. Jarosław Kaczyński zwołał nagle konferencję prasową. Słowa, które podczas niej wypowiedział, wywołały burzę.

– Społeczeństwo oczekuje daleko idącej skromności. Celem polityków nie jest bogacenie się – oznajmił Kaczyński i zapowiedział, że zostanie złożony projekt ustawy obniżającej wynagrodzenie posłów o 20 proc., a ministrowie przekażą swoje premie na Caritas.  

Przemówieniu przyglądała się Daria Domaradzka-Guzik – wykładowca, szkoleniowiec i ekspert w zakresie komunikacji niewerbalnej. Uwagę zwracała przede wszystkim na to, co wyrażają gesty i mimika prezesa. Bo mocne słowa to jedno, a mowa ciała drugie.

– Zaciśnięte usta i pięści, które zamykały się podczas przemówienia, wskazują na to, że coś będzie się działo dalej. Prezes ściągał też brwi, co pokazuje zmartwienie, a nawet frustrację. Na zdjęciach widać opuszczone kąciki oczu, a to oznacza smutek – analizuje ekspertka w rozmowie z Wirtualną Polską.

Domaradzka-Guzik podkreśla, że zawsze widać, kiedy człowiekiem rządzą emocje.

– W przypadku wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego tak właśnie było, przy czym te emocje nie były gwałtowne. Nie był to człowiek zdenerwowany lub zły, ale naprawdę smutny – ocenia dalej nasza rozmówczyni. Jak mówi, oceniając w ten sposób wystąpienie należy wziąć pod uwagę powtarzające się gesty.

– Wtedy można wnioskować, co w środku drzemie. U Jarosława Kaczyńskiego powtarzalna była, przede wszystkim, mimika – tłumaczy Domaradzka-Guzik.

Powściągliwy jak zwykle

Jednak pomimo wyjątkowych okoliczności, prezes PiS był, jak zwykle, dość powściągliwy.

– To dla niego charakterystyczne. W gestach był bardzo wyważony, a frustrację, niezadowolenie i smutek widać było na twarzy – mówi Domaradzka-Guzik. I zwraca uwagę, że w tej kadencji było tylko jedno wystąpienie, gdy prezesa naprawdę poniosły emocje. Wszedł wtedy na mównicę zaczynając od słynnego: Panie Marszałku, ja bez żadnego trybu. Po czym obraził posłów opozycji nazywając ich „kanaliami”.

– Co jeszcze charakterystyczne: widać, że niespecjalnie stara się przypodobać osobom, do których mówi – mówi Domaradzka-Guzik.

– Z punktu widzenia formy przemówień, Jarosław Kaczyński nie jest charyzmatycznym przywódcą. Nie jest pociągający. Natomiast zawartość, którą przekazuje, i autorytet, który już zbudował, powoduje, że przyciąga ludzi – podsumowuje.