Artykuł Mai Krawczyk (17.09.2025)
Link do artykułu onet.pl
W środowe popołudnie w Windsorze doszło do spotkania Donalda Trumpa z królem Karolem III. Ekspertka od mowy ciała w rozmowie z Plejadą zwróciła uwagę na wyraźną zmianę w zachowaniu prezydenta Stanów Zjednoczonych, a także przejazd karocy, której nie towarzyszył wiwatujący tłum. — Wiadome było, że nie jest tam oczekiwany chętnie — tłumaczy Daria Domaradzka-Guzik, nawiązując do licznych protestów w Wielkiej Brytanii.
Po godz. 13.00 czasu polskiego Donald Trump wraz z małżonką wylądowali helikopterem na terenie posiadłości w Windsorze, gdzie powitali ich księżna Kate i książę William. Następnie wspólnie udali się na ceremonię, na której czekali już na nich król Karol i królowa Kamila. W rozmowie z Plejadą Daria Domaradzka-Guzik ocenia mowę ciała prezydenta Stanów Zjednoczonych podczas spotkania z monarchą.
— Trump stara się być bardzo opanowany, czyli prawdopodobnie próbuje dopasować się do zdystansowanej rodziny królewskiej. Tak naprawdę najlepiej w nią wpasowuje się Melania, spokojnie stojąc gdzieś tam z boku i lekko kiwając głową — tłumaczy.
Donald Trump spotkał się z królem. Ekspertka zwraca uwagę na „wyraźny sygnał”
Natomiast Trump jest zdecydowanie mniej ekscentryczny, jeśli chodzi o tę ekspresję, niż zazwyczaj
— Jest mniej gestów. Widać, że mówi, odpowiada, interlokuje, natomiast co do zasady — wygląda na dużo mniej ekspresyjnego niż zwykle. To prawdopodobnie jest efektem tego, że został we właściwy sposób przygotowany do tej wizyty, chcąc się dopasować do zdystansowanej rodziny królewskiej — mówi.
— Jest uśmiech, widać to wzajemne zainteresowanie. Jest nawet pochylenie głowy przed królem, więc element uznania, szacunku — dodaje. Ekspertka zwraca uwagę na przejazd karocy z Donaldem Trumpem, a także liczne protesty towarzyszące jego wizycie w Wielkiej Brytanii.
— Na uwagę zasługuje fakt, że Trump, który jechał w karecie przez puste pola, otoczony wyłącznie osobami z reprezentacji dworu królewskiego, a nie jak zazwyczaj większość gości witanych podczas przejazdu ulicami Londynu wiwatami. To też jest pewnego rodzaju bardzo wyraźny sygnał do odbiorcy — stwierdza.
Wiadome było, że nie jest tam oczekiwany chętnie. Są ludzie, którzy protestują i nie zgadzają się z jego wizytą, chcą ją torpedować
— Ze względów bezpieczeństwa zostało to w ten sposób przeorganizowane. Każdy przejazd karety jest kojarzony z wiwatującym tłumem, ale nie Trumpa — podsumowuje.